Minus 12 stopni, zakład Stora Enso w Ostrołęce. Nad przejściem dla pracowników wisi lodowa bryła wielkości człowieka — szacujemy, że około 15 kilo czystego lodu. W każdej chwili może spaść. Dlatego dzwonią do nas. Realizowaliśmy serię takich zleceń w Ostrołęce i okolicach — między innymi właśnie w Stora Enso. Poniżej opisujemy, jak wygląda taka akcja w praktyce.

Zagrożenie: sople nad przejściem dla pracowników
W zakładzie produkcyjnym sople tworzą się w miejscach, gdzie maszyny oddają ciepło podczas pracy, topią śnieg lub lód, a woda spływa do chłodniejszych stref — tam natychmiast zamarza. Problem? Często to estakady, przejścia technologiczne i szlaki komunikacyjne. Jeden lodowy zwis potrafi ważyć kilkanaście kilogramów i zagrażać bezpieczeństwu pracowników.
Dlatego firmy takie jak Stora Enso w Ostrołęce zlecają nam usuwanie tych zagrożeń — zanim staną się czyimś problemem. Nie czekamy, aż „same odpadną”. Działamy z głową: wygrodzenie strefy, dobór sprzętu, praca w koszu i szybka eliminacja zagrożenia.

Jak wyglądała akcja w Ostrołęce — krok po kroku
Konkretna realizacja w Stora Enso to dobry przykład tego, jak takie zlecenie wygląda w praktyce. Poniżej opisujemy proces od momentu przyjazdu na miejsce, po odbiór prac przez klienta.
1) Rozpoznanie terenu i wygrodzenie strefy niebezpiecznej
Zanim ktokolwiek podjedzie sprzętem pod miejsce pracy, sprawdzamy, gdzie dokładnie są sople, nad czym wiszą i którędy poruszają się pracownicy zakładu. Następnie wyznaczamy i wygradzamy strefę, w której nikt nie może przebywać podczas skuwania lodu. Spadający lód z kilkunastu metrów to największe zagrożenie — dlatego dół musi być „czysty” przez cały czas.

2) Dobór sprzętu: rotacyjna ładowarka teleskopowa i podnośniki koszowe
W Stora Enso pracowaliśmy głównie ładowarkami teleskopowymi — konkretnie Magni RTH 5.23 oraz Manitou ROTO 2550, z zamontowanym osprzętem koszowym. W innych realizacjach w regionie korzystamy też z podnośników koszowych, takich jak Genie S-125, który ma wysięg do 38 metrów.
Dlaczego rotacyjne ładowarki teleskopowe? Bo dają ogromną elastyczność — można szybko zmienić pozycję kosza, dostosować kąt i dotrzeć do trudno dostępnych miejsc bez konieczności przestawiania całej maszyny. Na terenie zakładu, gdzie przestrzeń bywa ograniczona, to naprawdę robi różnicę.

3) Dwuosobowy zespół: operator i pracownik w koszu
W tej realizacji pracował Marcin Korczakowski (operator podnośnika) oraz Paweł Jankowski (pracownik w koszu, skuwanie lodu). Taki układ to standard: jeden kontroluje maszynę i pozycjonuje kosz, drugi działa na wysokości — bezpiecznie, w szelkach i pełnym wyposażeniu ochronnym (kask, ochrona oczu, uszu, rękawiczki, odpowiedni strój zimowy).

4) Narzędzia: młot, dłuto i wiertarka z młotem udarowym
Większość sopli usuwa się po prostu młotem lub dłutem. Gdy jednak natrafimy na zbitą, „przyklejoną” bryłę lodu, wiertarka z młotem udarowym przyspiesza pracę — szczególnie przy twardym lodzie, który trudno odkuć ręcznie.
5) Dokumentacja „przed i po” dla działu BHP klienta
Stora Enso — podobnie jak wiele firm w regionie — wymaga dokumentacji wykonanych prac. Przygotowujemy zdjęcia „przed” i „po”, które trafiają do działu BHP i ułatwiają odbiór zlecenia. To standardowa praktyka w zakładach produkcyjnych, gdzie każde działanie na terenie musi być udokumentowane.


Na wysokości widać rzeczy, których nie spodziewasz się zobaczyć
Marcin Korczakowski, operator z wieloletnim doświadczeniem, wspomina:
„Ostatnio widziałem błękitny stalagnat o wysokości 8 metrów. Aż szkoda było niszczyć, ale bezpieczeństwo na pierwszym miejscu.”
Rzeczywiście zdarzają się lodowe formy, które rosną pionowo z ziemi i łączą się z soplem zwisającym z góry, tworząc kolumnę. Wyglądają imponująco, ale w zakładzie pracy oznaczają jedno: realne zagrożenie, które trzeba usunąć.

Region Ostrołęki i Łomży — gdzie najczęściej pracujemy
Najwięcej takich zgłoszeń mamy w Ostrołęce i Łomży, ale dojeżdżamy też do Białegostoku czy Warszawy, gdy trzeba. Dysponujemy sprzętem o wysięgu do 38 metrów, co w praktyce oznacza, że docieramy tam, gdzie standardowy sprzęt już nie sięga.

Dlaczego nie wystarczy po prostu strącić sopla kijem?
Bo „strącić sopel kijem” brzmi łatwo, ale w praktyce to praca na wysokości, nad szlakami komunikacyjnymi, gdzie jeden błąd oznacza wypadek. My podchodzimy do tego jak do zadania technicznego:
- wykwalifikowani operatorzy i pracownicy z uprawnieniami do pracy na wysokości,
- sprzęt z naszej floty — podnośniki i ładowarki teleskopowe dostosowane do zadania,
- wygrodzenie strefy i koordynacja z działem BHP klienta,
- dokumentacja prac (jeśli wymagana),
- szybka reakcja — bo w mrozie sople rosną z dnia na dzień.
Chcesz dowiedzieć się więcej?
Jeśli interesujesz się szczegółami technicznymi, procesem pracy i zagadnieniami BHP przy takich zleceniach, sprawdź nasz kompleksowy poradnik o usuwaniu sopli lodowych w zakładach pracy.
Zobacz także inne nasze realizacje .