
Realizacja:
Arkadiusz Szczubełek – Właściciel.
Specjalizacja:
transport gabarytowy jednostek pływających,
projekty nadwodne 2-20 ton, logistyka ponadnormatywna.
Dwanaście ton pontonu na skarpie Narwi, obok łódź serwisowa i stalowe ramię robocze o długości ośmiu metrów. Cały ten zestaw trzeba było załadować na naczepy i wywieźć drogą. Klient musiał przerzucić sprzęt pływający na transport drogowy – dalsza żegluga nie była już możliwa, a termin wyjazdu pojazdów zbliżał się nieubłaganie.
Problem był prosty – przenieść sprzęt pływający z wody na transport drogowy i dostarczyć do mariny na Mazurach. Ale skarpa Narwi to nie betonowe nabrzeże z dźwigiem stacjonarnym. Grunt niestabilny, brak utwardzenia, ograniczona przestrzeń do manewru. Okno pogodowe i termin klienta były napięte – liczyły się procedury i szybki setup.
Dane projektu – Transport z Narwi do Mikołajek
- Masa pontonu roboczego: 12 000 kg (z osprzętem)
- Masa łodzi serwisowej: 3 500 kg
- Teren załadunku: Skarpa Narwi (okolice Ostrołęki), grunt niestabilny, brak utwardzenia
- Miejsce docelowe: Marina w Mikołajkach (190 km)
- Warunki: +18°C, wiatr 10-15 km/h, pochmurno
- Czas operacji: 5 godz. 20 min (setup + załadunek + zabezpieczenie)
- Osprzęt: Zawiesia czterocięgnowe łańcuchowe, pasy ochronne kadłuba, łoża drewniane
- Dźwig: Grove GMK5220
- Transport: 2 naczepy niskopodłogowe, konwój ponadnormatywny z pilotażem

Dlaczego transport gabarytowy jednostek to nie „po prostu przewiezienie”
Same jednostki to nie wszystko. Na pokładzie pontonu znajdowało się stalowe ramię robocze – około 8 metrów długości, masa 1,2 tony – które należało zdemontować i załadować osobno. Do tego łódź serwisowa 3,5 tony, także na wodzie. Całość musiała trafić na naczepy niskopodłogowe i pojechać 190 kilometrów do Mikołajek jako ładunek ponadnormatywny.
Skarpa Narwi to nie miejsce, gdzie można po prostu podjechać żurawiem stacjonarnym. Grunt niestabilny, brak utwardzenia, ograniczona przestrzeń do manewru. Ponton miał około 12 ton masy, ale rozłożenie tego ciężaru było nierównomierne – stalowe ramię na jednym końcu, silnik podawczy na drugim. Przy takich dysproporcjach nie wystarczy „podczepić i podnieść”.
Kluczowe dla bezpieczeństwa: Analiza środka ciężkości, zabezpieczenie kadłuba pasami ochronnymi, dobór odpowiednich zawiesi i przygotowanie logistyki drogowej. Z naszego doświadczenia wiemy, że 70% sukcesu to planowanie przed akcją.
Planowanie – dobór sprzętu i analiza terenu
Zanim pojawiliśmy się nad Narwią, spędziliśmy godzinę na analizie planu operacji. Klient przesłał rysunki techniczne pontonu, wymiary łodzi i zdjęcia miejsca cumowania. Na tej podstawie wyznaczyliśmy punkty zaczepowe, oszacowaliśmy środek ciężkości i wybraliśmy typ zawiesi.
Trzeba było zaprojektować czterocięgnowe zawiesia łańcuchowe, które uchwyciłyby jednostkę w czterech narożnikach i zrównoważyły ciężar w pionie. Do zadania wybraliśmy Grove GMK5220 – żuraw o udźwigu 220 ton, boom teleskopowy do 68 metrów (z opcją jib), praca z promieniem 15-20 metrów od krawędzi brzegu.
GMK5220 ma automatyczne podpory stabilizujące z systemem wypoziomowania, co jest kluczowe na niestabilnym gruncie. Na miękkim podłożu przy skarpie użyliśmy płyt podporowych stalowych 2×2 metry (układanych w pakiet), aby zejść z naciskiem poniżej 250 kN/m². Rozstawienie podpór i wypoziomowanie: około 20-30 minut plus czas na ułożenie płyt.
Do transportu drogowego zaplanowaliśmy dwie naczepy niskopodłogowe – jedną pod ponton, drugą pod łódź i osprzęt. Konwój ponadnormatywny wymagał oznakowania na ładunek ponadnormatywny, doboru trasy omijającej mosty o ograniczonej nośności i pojazdu pilotującego zgodnie z przepisami.
Setup przy skarpie – płyty, podpory, komunikacja
Dojazd nad rzekę rozpoczęliśmy o godzinie 7:30 rano. Grunt przy skarpie był miękki – musieliśmy podłożyć pod podpory GMK5220 stalowe płyty rozpraszające nacisk. Każda płyta o wymiarach 2 metry na 2 metry, ułożona w pakiet pod cztery podpory – rozkłada 220 ton na większą powierzchnię i zapobiega zapadaniu się maszyny w podłoże.
Ponton i łódź cumowały około 5 metrów od brzegu. Ekipa przeszła wizję lokalną – sprawdziliśmy, gdzie zamontowane są fabryczne punkty zaczepowe (producenci jednostek pływających zazwyczaj oznaczają je na pokładzie), oznaczyliśmy je taśmą kolorową. Do każdego punktu podejdziemy później z jednym cięgnem łańcuchowym z zawiesia czterocięgnowego.
Przy pracy nad wodą komunikacja radiowa jest kluczowa. Sygnaliści – dwóch przy burcie pontonu, jeden przy żurawiu – prowadzą ładunek głosem i gestami. Operator widzi hak i jednostkę, ale nie widzi, czy kadłub nie zahacza o nabrzeże czy dno. To właśnie sygnaliści są jego oczami w kluczowych momentach.
Demontaż osprzętu i podnoszenie pontonu krok po kroku
Pierwszym krokiem było zdjęcie stalowego ramienia roboczego z pokładu. Ramię o długości 8 metrów i masie 1,2 tony było zamocowane na bolcach – po odkręceniu śrub należało je podnieść pionowo i odkładać na przygotowaną naczepę. Używaliśmy do tego czterocięgnowego zawiesia, które pozwoliło nam stabilnie podnieść konstrukcję bez ryzyka przechyłu.
Cała operacja demontażu zajęła 45 minut. Po odłożeniu ramienia na platformę, brygada spinała je pasami transportowymi i łańcuchami – podczas jazdy po drodze każdy ruch ładunku musi być wyeliminowany.

Teraz przyszedł moment na sam ponton. Czterocięgnowe zawiesia łańcuchowe zostały podczepione w czterech narożnikach jednostki – każdy łańcuch prowadzony był z osobna przez sygnalistów, którzy sprawdzali, czy zaczepy siedzą pewnie w punktach montażowych. Przy podnoszeniu jednostki o nierównomiernym rozkładzie masy kluczowe jest znalezienie środka ciężkości – inaczej ponton zacznie się przechylać w powietrzu.
Operator podniósł ponton powoli – pierwsze 20 centymetrów nad wodę to moment, kiedy widzimy, czy zawiesia trzymają. Jednostka uniosła się równo, bez przechyłów. Narew tego dnia była spokojna, wiatr 10-15 km/h nie zaburzał stabilności. Po uniesieniu o metr nad lustro wody, ponton został przeniesiony w kierunku naczepy niskopodłogowej.
Posadowienie na łożach transportowych
Na platformie niskopodłogowej przygotowaliśmy drewniane łoża – długie belki dębowe ułożone poprzecznie, dopasowane do szerokości kadłuba pontonu. Pomiędzy belkami umieściliśmy kliny i podkładki, które rozłożą nacisk równomiernie i zapobiegną deformacji konstrukcji stalowej podczas transportu.
Operator opuszczał ponton milimetr po milimetrze – sygnaliści przy platformie prowadzili ładunek tak, żeby kadłub wylądował równo na łożach. Po posadowieniu brygada zamontowała pasy transportowe poprzeczne i wzdłużne, dodatkowo zabezpieczone łańcuchami. Całość przeszła końcową kontrolę – sprawdziliśmy, czy ponton nie ma luzu w żadnym kierunku.
Załadunek łodzi serwisowej i zabezpieczenie
Łódź serwisowa była mniejsza – 3,5 tony, długość około 6 metrów. Zastosowaliśmy podobną procedurę, ale tym razem do czterocięgnowego zawiesia dodaliśmy pasowe elementy ochronne na kadłub. Łodzie wykonane z laminatu lub aluminium są bardziej wrażliwe na zadrapania niż stalowy ponton – pasy zapobiegają uszkodzeniu powłoki.

Podniesienie łodzi z wody zajęło około 15 minut. Jednostka została przeniesiona nad drugą naczepę i ustawiona na specjalnych kozłach – stalowych stojakach wyłożonych pianką ochronną. Brygada dodatkowo zabezpieczyła łódź pasami poprzecznymi i wzdłużnymi, spinając ją z platformą w sześciu punktach.
Po załadowaniu obu jednostek pływających i osprzętu stalowego, podpisaliśmy protokół przejęcia ładunku. Klient otrzymał dokumentację fotograficzną – każdy etap załadunku był dokumentowany, co jest standardem w transporcie gabarytowym. W razie ewentualnych roszczeń mamy pełną dokumentację stanu jednostek przed, w trakcie i po operacji.
Konwój ponadnormatywny – 190 km do Mikołajek
Po zakończeniu załadunku rozpoczęliśmy przygotowanie konwoju ponadnormatywnego. Zgodnie z przepisami, każda naczepa przewożąca ładunek przekraczający gabaryty standardowe musi być oznakowana jako ładunek ponadnormatywny. Dodatkowo, kierowcy otrzymali dokumentację trasy – wybraną z myślą o unikaniu mostów o zbyt małej nośności i tunelów o ograniczonej wysokości.

Konwój składał się z dwóch ciężarówek z naczepami i pojazdu pilotującego. W tym przypadku nie potrzebowaliśmy eskorty policyjnej, bo gabaryty ładunku mieściły się w limitach dopuszczalnych dla konwoju bez eskorty. Kierowcy utrzymywali kontakt radiowy przez cały przejazd – standard w
transporcie gabarytowym jednostek pływających.
Cała operacja – od rozłożenia podpór GMK5220 po wyjazd konwoju – zajęła 5 godzin 20 minut. Klient otrzymał jednostki w marinie w Mikołajkach następnego dnia rano, bez żadnych uszkodzeń. Precyzja, dokumentacja i zerowy margines błędu.
Ten sam proces na Mazurach
Operacje nad Narwią 1:1 przenosimy na akweny mazurskie – mariny w Mikołajkach, porty na Śniardwach czy Tałtach. Te same procedury: wizja lokalna, dobór zawiesi ochronnych pod kadłub, płyty podporowe pod podpory, dokumentacja foto i zabezpieczenie ładunku na naczepie.
- Zimowanie i wodowanie jachtów – podniesienie z wody na przyczepę lub do hangaru
- Relokacja houseboatów i barek – transport gabarytowy z jednego akwenu na drugi
- Prefabrykaty pomostów i konstrukcje kotwiczne – montaż infrastruktury portowej
Grove GMK5220, którego używaliśmy nad Narwią, to ten sam sprzęt, który dysponujemy na Mazurach. Jego udźwig 220 ton i boom do 68 metrów pozwalają obsłużyć zarówno niewielkie łodzie motorowe (2-3 tony), jak i duże jachty żaglowe czy pontony robocze (do 15 ton). Automatyczne podpory hydrauliczne działają nawet na niestabilnym gruncie – częsty problem przy pracy w marinach, gdzie teren bywa podmokły.
Jak przygotować się do zlecenia – FAQ dla klienta
Jeśli planujesz zlecenie transportu gabarytowego jednostki pływającej, poniższe informacje pomogą nam szybko oszacować zakres prac i przygotować ofertę:
Wymiary i masa jednostki
Potrzebujemy:
- Długość, szerokość, wysokość (nad wodą i pod wodą)
- Masa całkowita (z wyposażeniem) – jeśli nieznana, oszacujemy na podstawie typu jednostki
- Materiał kadłuba (stal, aluminium, laminat) – to wpływa na dobór zawiesi ochronnych
Miejsce postoju i dostęp dla sprzętu
Musimy wiedzieć:
- Gdzie jednostka cumuje (marina, rzeka, jezioro, basen portowy)
- Czy jest dojazd dla ciężkiego sprzętu (żuraw + naczepa niskopodłogowa)
- Czy grunt jest utwardzony, czy potrzebne będą płyty rozpraszające
- Odległość od brzegu do miejsca postoju jednostki
Warunki brzegowe i dostępność
Ważne szczegóły:
- Głębokość przy burcie (czy jednostka stoi na płyciźnie, czy na głębokiej wodzie)
- Rodzaj nabrzeża (beton, drewno, ziemia, płyty betonowe)
- Czy są inne jednostki w pobliżu, które mogą utrudnić manewr
Termin i kierunek transportu
Planowanie logistyki:
- Preferowany termin realizacji (im więcej czasu na przygotowanie, tym lepiej)
- Miejsce docelowe (adres dokładny lub współrzędne GPS)
- Czy jednostka ma wrócić do wody, czy zostać na lądzie
Im więcej informacji podasz na etapie zapytania, tym szybciej przygotujemy szczegółową ofertę i unikniemy niespodzianek na miejscu. Nasza brygada ma doświadczenie w pracy nad wodą – w razie wątpliwości, jesteśmy w stanie dojechać na wizję lokalną i wspólnie ocenić warunki.
Transport jednostki pływającej? Obsługujemy Mazury i okolice
37 lat doświadczenia w pracy nad wodą – Narew, Mazury, Mikołajki. Żuraw Grove GMK5220 do 220 ton, pełna logistyka transportu gabarytowego.
HANNA Usługi Dźwigowe – ul. Łużycka 14, 07-410 Ostrołęka – Od 1988 roku –
Zobacz w Google